Dzień Kota obchodzony na świecie 17 lutego zawsze jest fajnym wydarzeniem w naszej szkole.
W tym roku dużo wcześniej wolontariusze zorganizowali akcję zbierania karmy, koców, gadżetów do zabawy dla kotów ze schroniska. Prowadzone były pogadanki tematyczne, organizowane wystawy, zabawy plastyczne dla wszystkich chętnych uczniów.
W dużej świetlicy dzieci wykonały portrety swoich pupili, wysłuchały bajek. Wielką frajdę sprawiło wszystkim oglądanie filmików i czytanie ciekawostek o bohaterach tego dnia. Nie zabrakło też rozmów kształcących postawę empatii, szacunku i wrażliwości na los wszystkich zwierząt. W naszych pogadankach myślą przewodnią były słowa piosenki „ Nie jesteśmy najważniejsi, są też z nami bracia mniejsi”. Zwieńczeniem wszystkich tych działań była wycieczka do Ostródzkiej Kociarni. Wychowankowie świetlicy z p. Z. Zaleską, p. E. Jarzynką oraz ze starszymi wolontariuszkami naszej szkoły Olą Majewską i Natalią Śliwińską wybrali się do miejsca, które na długo pozostanie w naszej pamięci. Droga była daleka jak dla pierwszo i drugoklasistów, wiodła aż na drugi koniec naszego miasta. Zabraliśmy ze sobą radosny nastrój i wiele kocich smakołyków. W progach Kociarni powitała nas właścicielka domu, p. Agnieszka, która wspólnie z przyjaciółmi stworzyła miejsce do życia dla wielu skrzywdzonych i porzuconych kotów. Już po kilku minutach zorientowaliśmy się , że nasza przewodniczka to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Prezentując swoich „podopiecznych” zamieszkujących różne pomieszczenia, z wielką czułością opowiadała o ich przyzwyczajeniach, upodobaniach oraz o tym, jak znalazły się w tym schronisku. Dowiedzieliśmy się też jaką drogę muszą przejść nowi lokatorzy zanim trafią na „salony”, a bywa ona długa i czasem bolesna. Trzeba czasem kota pokaleczonego psychicznie i fizycznie wyleczyć, zaszczepić, resocjalizować. Wszelkie takie działania odbywają się w oddzielnych pomieszczeniach. Główny salon, to miejsce zabaw i wylegiwania się mieszkańców domu. Tu zatrzymaliśmy się najdłużej. Dzieci dostały gadżety do zabawy z kotami . Był to najprzyjemniejszy dla nas czas, który upłynął bardzo szybko. Rozstanie z pupilami było trudne. Nie obyło się bez emocji, łez i deklaracji odwiedzin. Wracaliśmy do szkoły pełni wrażeń. Byliśmy szczęśliwi, że wiele biednych i porzuconych zwierząt znalazło swój dom. Poznaliśmy tez wyjątkową osobę, która go stworzyła i prowadzi razem z innymi wolontariuszami. To wspaniałe, że wciąż są osoby, które mają w sobie pokłady dobroci i chętnie dzielą się nią z potrzebującymi. Przy tym mają talent do pozyskiwania darczyńców, dzięki którym są środki na karmienie, leczenie i pielęgnowanie ciężko dotkniętych przez los kotów.